Posty

Wyświetlam posty z etykietą wiara

Pride

Obraz
Jesteśmy plemieniem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem odkupionym . Mocne, nie? Gdyby różni wielobarwni (z przewagą czerwieni i/lub zieleni) pofatygowali się kiedyś do kościoła i usłyszeli tę prefację, pewnie zapowietrzyliby się z oburzenia: "Patrzcie tylko, jak ci nienażarci biskupi żądają dla siebie pokłonów! Toż to skandal! Siedzą w swoich złotych pałacach, popijają szampana, palą kubańskie cygara i jeszcze każą się nazywać narodem wybranym! A przecież katolicy to jedna wielka zakała ludzkości!". Dla takich właśnie osobników, co to informacje o świecie czerpią głównie z portali plotkarskich, ewentualnie z gazety, której "nie jest wszystko jedno", albo programu, w tytule którego najbardziej wymowny jest cudzysłów, Kościół katolicki zasługuje w najlepszym wypadku na zapomnienie, a w najgorszym - na starcie z powierzchni ziemi. Wolność i równość? Jak najbardziej, ale nie dla katolików. Swoboda wypowiedzi i kultu? Proszę bardzo, byle nie dl...

Skosztuj

Obraz
Mąka plus woda. Prościej się nie da. Dar, na jaki było stać najuboższego według Starego Prawa, na mocy Nowego Prawa stał się osłoną dla Daru, na jaki stać tylko Najwyższego. Bóg złożył w ofierze Samego Siebie. Kiedy pewnej cichej, świętej nocy spełniła się obietnica dana ludzkości przed wiekami, Wszechświat zamarł zdumiony. Oto Stwórca nie tylko pochylił się nad Stworzeniem, ale się weń przyoblókł. I przyszedł nie w wichurze, trzęsieniu ziemi ani w ogniu. Przyszedł jako Dziecko - maleńkie, bezbronne, nagie - i złożył się w nasze ręce. On - Pan Zastępów, On - Przedwieczny, On – Wszechmogący: tak przerażająco kruchy i bezradny, od samego początku skazany na tułaczkę, bezdomność i wygnanie. On - Sędzia, On - Sprawiedliwy, On - Święty - oddał się w nasze ręce po raz drugi jako cichy Baranek z wielkiego wzgardzenia. Mąż Boleści, zdeptany przez lud, który przyszedł odkupić. Bóg, Kapłan i Żertwa: zdradzony, spętany, uwięziony, zbity, ubiczowany, obarczony brzemieniem, pędzony ulicami, u...

Spojrz Prawdzie w oczy

Obraz
Pewnego razu kupiłam w sklepie z dewocjonaliami Biblię dla małych dzieci jako prezent dla mojego, wówczas 2-letniego, chrześniaka. Jak można było się spodziewać, była ona pełna obrazków odpowiednio atrakcyjnych dla oka dziecka i odpowiednio prostych dla jego umysłu. Autorzy - jak najsłuszniej - uznali, że najmłodszy odbiorca nie jest gotów na przyjęcie treści zbyt skomplikowanych lub drastycznych dla jego delikatnej duszy, ale z jednym zabiegiem zdecydowanie przesadzili. Wykreślili mianowicie całą opowieść o Męce Pańskiej, omawiając jednocześnie Ostatnią Wieczerzę i Poranek Wielkanocny, widocznie nie zaprzątając sobie głowy oczywistymi pytaniami, które dziecko zada na temat Ofiary i Zmartwychwstania. W naszym dziwnym świecie niektórzy dorośli są przekonani, że dzieci należy za wszelką cenę chronić przed szokiem, jakiego mogą doznać na widok Krzyża. Pewna nowoczesna mamusia posunęła się nawet do żądania, by zdjąć krucyfiks ze szkolnej ściany, żeby jej maluch "nie musiał patrzeć n...

Dotknij

Obraz
Jednym z niewielu pozytywnych skutków pandemii jest nauczenie ludzi, że warto myć ręce. Czytając te słowa, czujesz zapach mydła lub płynu dezynfekującego. Zapomniałeś oczyścić dłonie albo ekran smartfona? Pewnie czujesz teraz dyskomfort i obiecujesz sobie, że za chwilę to zrobisz. Bardzo słusznie. A teraz - czy dotknąłbyś tkaniny, w którą owinięte były ludzkie zwłoki? Tkaniny sztywnej od krwi, chłonki, ropy, plwociny i kurzu? Wzdrygasz się na samą myśl, prawda? A jednak taką właśnie tkaninę pieczołowicie przechowali ludzie, którzy - w myśl Pwt 25, 3 oraz Lb 19, 11-22 - z powodu nawet najkrótszego kontaktu z tym przedmiotem byli rytualnie nieczyści przez cały tydzień. Dlaczego ta tkanina była tak cenna, że aż warta ryzyka? Bo jest w niej zapisana pewna historia, i to historia najważniejsza ze wszystkich. To opowieść o Kimś, kto wiedział, co Go czeka. Kiedy już obmył i nakarmił swych uczniów, kiedy ujrzał, jak jeden z nich wychodzi chyłkiem, by Go sprzedać za cenę wyznaczoną za niewo...

Godne i sprawiedliwe

Obraz
Pewnego dnia zdarzyło się, że znana mi osoba zadała niezobowiązujace pytanie: „Jak leci?”. Kiedy dałam jej nadspodziewanie entuzjastyczną odpowiedź: „Wspaniale! Czytam właśnie dobrą książkę, jem moje ulubione lody, siedzę wygodnie na miękkiej sofie, temperatura jest optymalna i w ogóle...”, jej komentarz brzmiał: "O jak mi cię żal!". W jej głosie brzmiało autentyczne współczucie. Zabrakło mi słów. Nawet nie dlatego, że litość nie powinna być reakcją na dobre wieści, ale dlatego, że była ona dowodem jakiejś niezrozumiałej, przygnębiajacej niewdzięczności. Innym razem ta sama osoba oznajmiła, że nie ma za co dziękować Bogu, co również może zaskoczyć kogoś, kto wie, jak potoczyło się jej życie. Abstrahując od tej konkretnej sytuacji, chcę zwrócić uwagę na to, jak ludzie odnoszą się do tego, co otrzymują. Albo mówią buńczucznie: "Wszystko zawdzięczam sobie", jak typowo amerykański self-made-man, albo żądają od Stwórcy: "Dej bo mie sie nalerzy". Albo w ogóle...